poniedziałek, 10 marca 2014

Okna - mój wróg. The windows - my enemy.

         
           Nie wiem co podkusiło mnie, żeby zdecydować się na własnoręczne wykonanie okien w moim domku. Zdecydowanie nie były to przyjazne mi duszki. Nie miałam absolutnie żadnego doświadczenia i nie wiedziałam od czego zacząć. Jak teraz o tym myślę, to chyba zaczęłam od końca. Wycinanie otworów okiennych było trudne, bo nie wychodziły równe, ale wstawianie szyb, jak koszmar, śniło mi się po nocach. 
         Tafle pleksy przy cięciu łamały się i przyznam, że nie raz miałam ochotę wyrzucić wszystko do kosza na śmieci. Jako, że wymyśliłam sobie okna o niestandardowych wymiarach, po wycięciu otworów, nie było już ratunku. Zakup gotowych okien nie wchodził w grę, gdyż nie znalazłam niczego w odpowiedniej wielkości. I tak przez kilka tygodni patrzyłam na te bezszybne otwory i czułam się bezradna.
          Ostatecznie na ratunek pośpieszył mój mąż i udało mu się wyciąć wystarczającą liczbę "szyb" do oszklenia domu. Przyznam, że podziwiam go za jego anielską cierpliwość, bo chociaż klął pod nosem nie poddał się. Cały weekend walczyliśmy z tymi oknami, a gdy już udało mi się poprzyklejać szyby w otworach i zabrałam się za framugi to okazało się, że zabrakło mi listewek wykończeniowych. Muszę więc czekać cały tydzień, żeby w sobotę udać się do centrum budowlanego po dwie listewki. To się nazywa pech.
          Nie jestem zadowolona z rezultatu, jai osiągnęłam, ale nie mam już siły walczyć i postanowiłam
pozostać przy tym, co udało mi się zrobić. Może za kilka lat, przy remoncie, wyczaruję coś ładniejszego.

         
         
          I don't know what had tempted me to make the dollhouse windows with my own hands. Surely, it was not a friendly spirit. As I had had no experience  I didn't know what to start with.  I am thinking about it now and I suppose I started from the end. Cutting off the window holes was difficult as they did not result equal and smooth, but placing the glass in the wholes was a nightmare. The sheets of plastic that I was trying to cut into pieces were breaking and I admit that many times I just wanted to throw them out into a rubbish bin. Because I had thought of non-standard measure windows, after having the holes cut off there was no resxue for me. I could not buy ready- made windows because I had not find anything in the size I needed. And so, for a few weeks I was observing those holes without glass windows and I felt really helpless.
       Finally, my husband helped me and he was able to cutt off enough plastic elements to glaze the house. I do admire him for his patience, he was swearing under his nose but he did not give up. We were fighting with the windows all the weekend but I managed to glue the plastic rectangles into the holes. Unfortunately, when I was cutting the strips of wood to make the window frames I realised that I had not enough wood. Now I have to wait all the week till saturday to go to the building materials centre to buy just two strips of wood. Isn't it called bad fate?
          I am not satisfied with these windows but I have no more willpower to fight and I have decided to remain with what I obtained. Maybe in the future, with the renovation of my dollhouse, I will charm out something nicer.



5 komentarzy:

  1. Nie mam jeszcze doświadczenia;) ale dla mnie są cudne....

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyglądają pięknie:) Jak dla mnie efekt jest świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pleksa nie jest fajnym rozwiązaniem jak chodzi o szklenie domku. Ale Wasza praca się opłaciła. :) Okna są świetne!
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  4. Człowiek uczy się na błędach, następnym razem będziesz już miała doświadczenie.
    Okna wyglądają bardzo ładnie, a im więcej włożonej pracy tym bardziej ceni się dzieło.

    OdpowiedzUsuń